Saturday, 30 September 2017

1# Second-hand finds

If you follow me on Instagram you most definitely have noticed that I loooove vintage/second-hand/charity shopping and perhaps 50% of my wardrobe is a second-hand bargain. Vintage shopping has been and will be a big part of my blog. Today I want to share with you some of my best finds in the 1st part of this post series.
I'll start with saying that I find the term vintage shopping, as well as charity shopping, a bit misleading. In different countries there are different types of second-hand stores and vintage stores. For example in Poland the famous 'lumpeksy' are pretty much modern clothes imported mainly from England or Scandinavia, with a few old vintage pieces here and there, sold really cheap, often per kilo. While in the UK there are either charity shops or vintage shops - charity shops being quite similar to the Polish ones, but with a smaller selection and the money goes towards a good cause. Vintage shops, on the other hand, are dedicated purely to vintage, retro styles and often still pricey. Sales per kilo are not as common and therefore the price is a bit higher.
I have been shopping for second hand bargains the whole summer and found some amazing items both in Poland and in UK. I know some people are really sceptical about these kind of stores so hopefully I can inspire some of you to try and look for a bargain yourself.

Jeżeli śledzicie mnie na Instagramie zapewne wiecie, że uwieelbiam zakupy vintage/second-hand/charity i prawdopodobnie 50% mojej szafy to skarby z drugiej ręki. Vintage był i będzie dużym tematem na tym blogu. Dziś chciałam się podzielić kilkoma z moich najlepszych znalezisk w 1szym poście z tej serii.
Zacznę od tego, że określenie zakupy vintage czy charity shopping są dla mnie trochę mylące. W różnych krajach możemy znaleźć różnego rodzaju sklepy z ubraniami z drugiej ręki czy vintage. Np. w Polsce mamy słynne lumpeksy, które sprzedają właściwie nowoczesne ubrania, najczęsciej importowane właśnie z Anglii czy Skandynawii. Czasem trafią się jakieś ciuchy vintage, wszystko jest bardzo tanie i najczęsciej na wagę. W Wielkiej Brytanii za to mamy charity shops czy sklepy vintage - te charity przypominają trochę polskie ciucholandy, ale wybór jest mniejszy i zysky przeznaczane są na cele charytatywne. Za to sklepy vintage są dedykowane vintage z prawdziwego zdarzenia, w oldskoolowym retro stylu i potrafią być bardzo drogie. 
Przez całe lato polowałam na skarby w lumpeksach, sklepach vintage i charity, zarówno w Polsce jak i w Anglii. Wiem, że niektórzy podchodzą bardzo sceptycznie do tego typu zakupów, ale mam nadzieję, że chociaż niektórych z Was zachęcę tym postem do spróbowania.


Saturday, 2 September 2017

#streetstyle: Slip on dress

September, the summer is officially over (I know I know, but for me it is). I'd always thought I love summer and summer holidays, but this has changed more recently. I'm so relieved that September is finally here, meaning I will be back in my routine soon. Even in terms of fashion I prefer jumpers, jeans, boots and all the layering. It seems I got used to the British weather. I can't say this was the best summer for me - I think I'm not used to such long breaks anymore, especially when I haven't got much to do. Now it's time to start packing and very soon I'll be back in Nottingham, moving in a new flat (again) and worrying about coursework. I guess I can finally say that, after 3 years, my life's moved over there completely and while being at home feels super nice it's high time I left again.

Wrzesień, lato oficjalnie się skończyło (wiem, wiem, ale dla mnie już tak). Zawsze utrzymywałam, że kocham lato i wakacje, ale ostatnio to się zmieniło. Czuję ulgę, że mamy wreszcie wrzesień - oznacza to, że niedługo wrócę do swojej rutyny. Nawet w kwestii mody dużo bardziej lubię swetry, jeansy, botki i wszelkie warstwy. Wygląda na to, że wreszcie przyzwyczaiłam się do brytyjskiej pogody. Nie mogę powiedzieć, że to lato było dla mnie udane - chyba odzwyczaiłam się od tak długich przerw, stagnacji, kiedy nie mam co ze sobą zrobić. Teraz czas zacząć się pakować i bardzo niedługo będę znów w Nottingham, wprowadzając się do nowego mieszkania (znowu) i martwiąc nawałem pracy na studiach. Chyba mogę wreszcie przyznać, że po 3 latach moje życie całkowicie się tam przeniosło i chociaż uwielbiam być w domu, już najwyższy czas wracać. 




Sunday, 27 August 2017

Slow Fashion thoughts


2 years ago I came across my first slow fashion blogger - Joanna Glogaza - and her book that completely changed the way I shop and treat clothes (unluckily it's only in polish). Of course being a fashion student I was already trying to be a conscious consumer before, having learned a bit more about quality and the reality of clothing production. I'm not going to say much about slow fashion movement itself, as I think there's already a lot of different sources on the internet and I do recommend reading into it if you had never heard about it before. To put it simple slow fashion is a contradiction to fast fashion - a business model served to us by majority of fashion retailers nowadays. Instead of buying cheap, disposable clothes - investing in high quality wardrobe staples that will last years. Thinking sustainable and buying clothes produced ethically or second-hand. Buying less in general.

2 lata temu pierwszy raz natrafiłam na blogerkę slow fashion - Joannę Glogazę - oraz jej książkę, która kompletnie zmieniła moje podejście do ubrań i zakupów (zdecydowanie polecam lekturę). Oczywiście studiując modę już wcześniej starałam się być świadomym konsumentem, powiększając wiedzę o jakości i realiach produkcji odzieży. Nie chcę rozdrabniać się nad tym czym jest ruch/ideologia slow fashion, jako, że jest już wiele źródeł w internecie wyjaśniających to zagadnienie i szczerze polecam zrobienie swojego researchu, jeżeli wcześniej o tym nie słyszeliście. Ujmując prosto slow fashion jest przeciwieństwem fast fashion, modelu biznesowego serwowanego nam dzisiaj przez większość firm odzieżowych. Zamiast kupowania tanich ubrań do wyrzucenia po sezonie - inwestowanie w wysokiej jakości, niezbędne elementy w szafie, które przetrwają lata. Świadomość i myślenie o etyce i środowisku podczas zakupów, kupowanie z drugiej ręki. Ogółem kupowanie mniej.


Tuesday, 15 August 2017

#streetstyle: Summertime



One of the strongest trends in the market in the last year has been mom jeans. Vintage denim in figure flattering retro fits stole the hearts of many, including me. I surprised myself when I ditched my skinny jeans and hid them in the bottom of my wardrobe, to make space for not just one but a few pairs of mom jeans. Even though I know the big trend is not staying, I found myself a personal wardrobe staple - something I am confident I will be wearing for a long time. This summer I pair it up with another current obsession of mine - spaghetti strap tops, adding on my favourite cardigans for the evening breeze.

Jednym z najmocniejszych trendów tego roku są tzw. mom jeans. Vintage denim w komplementujących figurę retro fasonach skradło wiele serc, w tym moje. Zaskoczyłam sama siebie chowając wszystkie moje rurki na dnie szafy, aby zrobić miejsce na nie jedną a kilka par jeansów w stylu mom. Mimo, że zdaję sobie sprawę, że ten trend nie zostanie z nami na dłużej, osobiście znalazłam w nim element bazowy w mojej szafie - coś, co jestem pewna, zostanie ze mną na dłużej. Tego lata łączę je z jeszcze jedną z moich obecnych obsesji - delikatnymi topami na cienkich ramiączkach, dorzucając ulubione swetry przy okazji wieczornej bryzy.


Wednesday, 2 August 2017

A Year in Belgium & travelling Europe


It's been a while since I last had time to post something as the last few weeks have been pretty crazy. I officially finished my internship in Belgium and moved back home to Poland for the summer. My last days in Antwerp and first days at home were super busy, and now that it's calmed down and I am sat on my own in my little polish flat it feels so strange when I think about the year I've had. It went by like in the blink of an eye. I thought I would do a little comeback to blogging by summarising my experience a bit (and probably shed a few tears whilst doing so).

Minęło sporo czasu odkąd ostatnio coś tu pisałam. A to dlatego, że ostatnie tygodnie były naprawdę szalone. Oficjalnie skończyłam roczny staż w Belgii i wróciłam do Polski na lato. Moje ostatnie dni w Antwerpii i pierwsze dni w domu były bardzo zabiegane i dopiero teraz, kiedy trochę się uspokoiło i siedzę sobie w swoim małym polskim mieszkanku, czuję się tak dziwnie myśląc o minionym roku mojego życia. Czuję jakby cały ten czas zleciał mi w tempie mrugnięcia oka. Wpadłam więc na pomysł, żeby powrócić do blogowania poprzez małe podsumowanie moich doświadczeń (i pewnie nieźle się wzruszyć przy okazji). 


TOP